×
×

Trzeci Obóz Parafiadowy dla Polonii w Łebie

Czytaj więcej

Uczestnicy tego Obozu Parafiadowego stanowią towarzystwo międzynarodowe ze środowisk polonijnych z trzech państw. Są to reprezentacje: Landwarów, Mickuny oraz grupa z rejonu Wileńskiego z Litwy, dalej Mińsk i Głębokie z Białorusi oraz Sankt Petersburg z Rosji. Dwutygodniowy turnus rozpoczął się 14 lipca 2018 r. i stąd pojawia się uzasadnione pytanie, czy parafiadowicze obejrzeli finałowy mecz mundialu. Tak! I to w dodatku nie sami. Do wspólnego oglądania i kibicowania zaprosili inną grupę kolonijną z Polski. Podobno sympatie rozkładały się pomiędzy finalistów mundialu po równo.

W pierwszym dniu po przyjeździe poszliśmy na plażę na przywitanie z morzem – relacjonuje p. Bożena Steckiewicz, kierownik tego turnusu – jednocześnie była to okazja do szkolenia z ratownikiem i czas na pierwsze kąpiele. W kolejnych dniach na parafiadowiczów czekały inne wodne atrakcje: rejs statkiem żeglugi pasażerskiej z portu w Łebie o wyjątkowej porze zachodu słońca, spływ kajakowy rzeką Chełst do jeziora Sarbsko i konkurs zamków z piasku. Planujemy jeszcze wyjście do parku linowego – dodaje – i zwiedzanie domu do góry nogami.

Odbył się już dwudniowy „dzień” sportu. Rozegrano turnieje siatkówki plażowej, koszykówki i tenisa stołowego. Nie brakuje też innej aktywności fizycznej – młodzież chętnie gra w ringo, badmintona i inne gry zespołowe oraz bierze udział w tańcach integracyjnych. W ramach konkursu „Parafiada ma talent” jury mogło zobaczyć pokaz akrobatyczny i prezentację rzutów do kosza, jeden z chłopców wyrecytował napisany przez siebie wiersz o wspólnym dzieleniu się dobrem i radością, jedna z dziewczynek zagrała na ukulele.

Cały czas trwają warsztaty z j. polskiego z wykorzystaniem aplikacji, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia i ułatwia naukę. Ciekawe były rezultaty gry miejskiej paparazzi – zadanie polegało np. na zrobieniu zdjęcia z mewą – jedni sfotografowali żywego ptaka, inni narysowali mewę na piasku, jeszcze inny teatralnie udawali mewę. Dyskoteka była kolejnym wezwaniem: szalone fryzury połączone z grą w kolory „ćwierland”. I wszystko to na jednym obozie, który jeszcze trwa, na którym też gościliśmy Marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego.

 

Dodaj komentarz