W ramach 37. Międzynarodowej Parafiady Dzieci i Młodzieży w Warszawie gości Ojciec Generał Zakonu Pijarów Carles Gil, który podzielił się korzeniami swojego powołania pijarskiego.
Skąd się wzięło Ojca powołanie? Jakie są Ojca korzenie?
Chyba w tych pytaniach znajduje się również odpowiedź – w moim wypadku powołanie nie jest czymś, co przyszło nagle, ale czymś, co wyrosło z moich korzeni. Po pierwsze, pochodzę z katolickiej rodziny. Mój ojciec szczególnie dbał, żebym co niedzielę chodził na Mszę Świętą. Czułem się bardzo kochany przez moją rodzinę, co zawsze dodawało mi pewności siebie. To jest właśnie ta kultura, ta gleba, z której wyrosłem.
Byłem też uczniem pijarskiej szkoły w Barcelonie, więc ta rodzina pijarska również jest częścią moich korzeni. Uwielbiałem chodzić do szkoły. Chętnie się angażowałem w wolontariat, gdy byłem nastolatkiem i nawet wcześniej – czy trzeba było iść na wycieczkę w góry, czy nosić krzesła, zawsze się zgłaszałem. Przez Liceum także poznałem wolontariat. Pracowałem w Cotolengo, w instytucji dla ludzi z zaburzeniami zdrowia psychicznego. Później także pracowałem w biedniejszych dzielnicach Barcelony, więc bardzo prędko poznałem nierówności społeczne.
Po maturze poszedłem na studia prawnicze i zostałem prawnikiem. Nie powiedziałbym, że nie dawało mi to szczęścia. Lubiłem być prawnikiem. Chodziło o to, że większe szczęście odnajdywałem na wyjazdach pijarskich, na wolontariacie. Dochodziło do absurdu – tak sobie układałem urlop w biurze, żebym mógł być na każdej kolonii. Moi koledzy w pracy wybierali się na Hawaje, a ja negocjowałem wyjazd na obóz młodzieżowy w Barcelonie. Więc widzisz, nie było jednego momentu, w którym odkryłem powołanie. Po prostu powoli dojrzewałem do tej decyzji. Mamy takie słowo “inteligencja” – ono pochodzi z łacińskiego “inter legere”, czyli czytać wewnątrz siebie. Tak właśnie musi wyglądać nasza droga.
Co radzi Ojciec młodym, którzy szukają swojej drogi?
Trzy rzeczy. Po pierwsze, szczerość – zastanów się, kim jesteś, co czujesz. Do tego potrzebna jest modlitwa – to właśnie ona jest fundamentem rozeznania. Po drugie, konfrontacja. Najlepiej porozmawiaj z kimś, kto naprawdę Cię zna, żeby mógł Ci podpowiedzieć, czy zmierzasz dobrą drogą. I ostatnie – odwaga.
Co Ojciec chciałby przekazać młodym na tej Parafiadzie?
Wybierajcie dokładnie, z kim chcecie iść przez życie. Wasi przyjaciele to także część Waszych korzeni i powinni być dla Was wsparciem. Pamiętajcie, że wszyscy tworzymy jedno społeczeństwo i musimy razem budować sprawiedliwy świat. A najważniejsza jest modlitwa – życie jest piękniejsze, gdy ma wymiar duchowy.

Redaktorka Maria Hadam
