Czym zajmujesz się na Parafiadzie i która to jest Twoja Parafiada?
To już moja szesnasta Parafiada. Zaczynałem jako dziecko – przyjeżdżałem tutaj z grupą mojego taty z Bydgoszczy, jeszcze zanim mogłem być oficjalnym uczestnikiem. Organizowałem sobie czas, przebywałem tam, gdzie mogłem, a czasem brałem udział w różnych konkurencjach poza klasyfikacją.
Obecnie już trzeci rok jestem wolontariuszem. Opiekuję się komisją sportową i pomagam w organizacji zawodów.
Wiem, że Twoja pierwsza Parafiada była już dawno temu. Jakie wspomnienia z tamtych lat najbardziej zapadły Ci w pamięć?
Z pierwszej Parafiady niewiele pamiętam. Na pewno jednak pamiętam ludzi, których tutaj poznałem. Wielu z nich spotykam do dziś, po kilkunastu latach. To jest dla mnie niezwykłe. Z roku na rok odliczam czas od zakończenia jednej Parafiady do rozpoczęcia następnej. Cieszę się na spotkania z tymi ludźmi, na rozmowy i wspólnie spędzony czas.
Pamiętam też zabawną sytuację z dzieciństwa. Miałem wtedy jeszcze długie włosy i zgubiłem się na terenie Parafiady. Stałem przy namiotach, ale nie mogłem znaleźć swojej grupy ani akademika. Byłem pewnie trochę przestraszony, może nawet zapłakany. Na szczęście zauważyli mnie wolontariusze i od razu pomogli. To pokazuje, jak bardzo tutaj wszyscy troszczą się o siebie nawzajem.
Bardzo dobrze wspominam również lata, kiedy byłem uczestnikiem grupy św. Antoniego Padewskiego z Bydgoszczy. Brałem udział w konkurencjach sportowych i konkursach wiedzy. To były naprawdę wyjątkowe doświadczenia.
W naszej grupie Parafiada trwała właściwie cały rok. Już kilka miesięcy wcześniej zaczynaliśmy przygotowania. Spotykaliśmy się na treningach sportowych, między innymi do badmintona. Tata nauczył mnie grać i razem trenowaliśmy. Pamiętam swój pierwszy medal – nie był jeszcze złoty, ale później udało się zdobyć także pierwsze miejsce.
Przygotowywaliśmy się również do konkursów wiedzy. Tata drukował materiały, z których korzystaliśmy, żeby się uczyć. To wymagało sporo pracy, ale później było widać efekty. Co ciekawe, ta wiedza przydawała mi się później również w szkole – zarówno w podstawówce, jak i w technikum.
Z części kulturalnej i duchowej najbardziej pamiętam wieczorne modlitwy. To dla mnie coś naprawdę pięknego. Pamiętam też przedstawienie w teatrze światła i cienia. Na scenie była rozciągnięta tkanina, za którą aktorzy odgrywali swoje role jako cienie. Bardzo mi się to podobało.
Lubię też to, że każdego roku pojawia się coś nowego, związanego z hasłem przewodnim Parafiady.
Co sprawia, że od tylu lat chcesz tutaj wracać?
Przede wszystkim ludzie. To właśnie dla nich wraca się tutaj co roku. Za każdym razem poznaję nowych uczestników i wolontariuszy, ale spotykam też tych, których znam od wielu lat. Czekam na moment, w którym możemy usiąść, porozmawiać, zapytać siebie nawzajem, co wydarzyło się przez ostatni rok i czy spotkamy się znowu za rok. To chyba najpiękniejsze pytanie, jakie tutaj pada.
To właśnie ludzie odegrali ogromną rolę w tym, że sam zostałem Wolontariuszem. Parafiada jest dla mnie pewnym stylem życia. To tydzień, podczas którego z jednej strony mogę się wyciszyć, a z drugiej bardzo wiele się nauczyć. To są wakacje, ale nie tylko czas odpoczynku. To również czas wysiłku, rozwoju i motywacji na kolejne miesiące.
Tutaj poznaję samego siebie. Uczę się cierpliwości, współpracy z innymi i odkrywam, na ile mnie stać. Myślę, że właśnie dlatego wracam tutaj każdego roku.
W tym roku hasłem Parafiady są „Twoje korzenie”. Mam więc trochę nietypowe pytanie. Gdybyś miał porównać Parafiadę do rośliny, to do jakiej?
To naprawdę trudne pytanie. Myślę jednak, że nie porównywałbym Parafiady do jednej konkretnej rośliny, ale do roślin w ogóle. Żadna roślina nie będzie rosła i rozwijała się bez mocnych korzeni. Podobnie jest z człowiekiem.
Parafiada pomaga nam zapuszczać korzenie – poznawać siebie, swoje możliwości, uczyć się nowych rzeczy i dojrzewać poprzez różne doświadczenia. Nie zawsze są one łatwe. Czasem przychodzą trudniejsze chwile, które zmuszają do refleksji. Sam tego doświadczyłem podczas ostatniej Parafiady.
Myślę, że jeśli dobrze zapuścimy tutaj korzenie, to później rozwijamy się już poza Parafiadą. Można powiedzieć, że Parafiada jest jak woda, która te korzenie podlewa. Dzięki temu człowiek dalej rośnie i rozwija się przez cały rok.
A czym dla Ciebie są korzenie Parafiady?
Przede wszystkim ludźmi i atmosferą. To właśnie tutaj spotykają się trzy filary Parafiady: stadion, teatr i świątynia. Dzięki temu możemy rozwijać się wszechstronnie – fizycznie, duchowo i kulturalnie. Myślę, że właśnie to jest największą siłą Parafiady. Każdy może tutaj wzrastać na wielu płaszczyznach i zabierać te doświadczenia ze sobą na dalsze życie.
Redaktorka Rita Pieniążek
